Ustawa o OZE. Prosumenci to nie górnicy. Strajkować nie będą

Ustawa o OZE. Prosumenci to nie górnicy. Strajkować nie będą
Category: gospodarka
Author:
27 lipca, 2020

*Skoro jak obywatele dysponujemy zainwestować własne pieniądze przy tworzenie OZE, to czemu rząd tak bardzo niechętnie godzi się w kupowanie od momentu nas energii po godziwych cenach? Gdzie tu logika – pyta Bartosz Wawryszuk. *

W czolowej, uchwalonej przez Sejm klasy ustawy o OZE polscy prosumenci, czyli konsumenci produkujący energię dzieki swoje wymagania i ewentualnie odsprzedający nadwyżki, mogli liczyć na zapewniane taryfy obok zakupie i montażu mikroinstalacji takich jak panele słoneczne lub niewielkie wiatraki. Senatorowie pracujący nad ustawą postanowili to zmienić aby wprowadzić rozwiązanie kompromisowe między stanowiskiem rządu a poprawką prosumencką. Pozostalymi słowy rząd obawia się, by obywatele nie zaczęli przypadkiem zarabiać na zielonej energetyce. Tak można interpretować podejście Senatu, gdzie większość ma rządząca Platforma Obywatelska i posłów z nadzwyczajnej komisji az do spraw energetyki i surowców energetycznych, która poparła nastawienie izby wyższej.

Takie podejście dziwi, bo przecież zgodnie z unijnymi dyrektywami jako kraj, tak badz siak będziemy musieli spełnić stawiane mnie wymogi jeśli chodzi o produkcję energii ze źródeł odnawialnych. Państwo z jakiejs strony chciałoby przerzucić dzieki obywateli część ciężarów wraz z tym związanych, ale wraz z drugiej oferuje im w zamian dość mało.

Skoro jako obywatele posiadamy zainwestować własne pieniądze w tworzenie OZE, to czemu rząd tak dalece niechętnie godzi się w kupowanie od nas ciepla po godziwych cenach? Wydaje sie byc w tym podejściu pewien niedostatek logiki. Parlamentarzyści z NA najwyraźniej uważają, że ci którzy zdecydują się zaryzykować i zamontują na dachu albo przy ogródku ogniwa fotowoltaiczne, zaczną nagle zarabiać na nadwyżkach prądu uzyskanego z sily słonecznej bogactwo. I o zgrozo staną się poważną konkurencją na rzecz tradycyjnych elektrowni.

Nawet jeśli by się tak stało, to jakie mozliwosci w tym złego? Idea OZE zakłada przecież, by wytwarzać energię po bardziej czysty sposób. Poza tym, dla społeczeństwa konkurencja na rynku zazwyczaj wydaje sie byc lepsza od momentu monopolu, o jakich kwestiach chyba zapomnieli już reprezentanci partii mieniącej się kiedyś liberalną.

Ogladaj więcej [ ( http://static1./i/h/11/m251403.jpg ) ] (http://www./gospodarka/wiadomosci/artykul/ustawa-o-oze-bez-przyszlosci-przydomowe,191,0,1716415.html)*Bój ekologów z parlamentem. Kto się boi domowych elektrowni? *Wedlug ekspertów wejście w życie ustawy na temat odnawialnych źródłach energii w obecnej postaci spowolni rozwój zielonej energetyki.
Parlamentarzyści najwyraźniej nie zaakceptowac chcą też zauważyć, że jeśli prosumenci, którzy na wlasna reke ryzykują swe pieniądze inwestując w chroniace srodowisko wytwarzanie prądu, nie zrobią tego, mimo wszystko państwo będzie musiało wyłożyć na to pieniądze. Budując zbyt pośrednictwem spółek energetycznych po których dzierzy udziały, wiatrowe farmy, elektrownie biogazowe i tym podobne. A to oznacza, że po prostu zapłacimy za to wszelcy, choćby w wyższej cenie prądu (firmy energetyczne będą musiały jakoś zrekompensować osobiscie wydatki na inwestycje).

Dlaczego zatem władza tak bardzo nie wzdraga się przed wsparciem ludzi, którzy wykazują inicjatywę? To dziwne podejście pokazujące brak perspektywicznego myślenia. Poniewaz nawet jeśli hipotetycznie, jak twierdzi Andrzej Czerwiński, szef nadzwyczajnej komisji do spraw energetyki i surowców energetycznych, prosumenci zarabialiby na tym, to cóż w niniejszym złego? Lepiej chyba stwarzać obywatelom możliwości do rozwijania własnej dochodowej przedsiębiorczości, niż konserwować niedochodowe dziedziny ekonomii. W końcu bogaty prosument, to gwoli państwa zysk – choćby z podatków, które zapłaci od dochodów i pieniędzy, które wyda na konsumpcję. A ów, jak pamiętamy przyczynia się do wzrostu gospodarczego panstwie.

Tymczasem rząd ugina się pod żądaniami górników jak i równiez hojną ręką wydaje pieniądze na ratowanie takich spółek jak JSW, która musi pracować nad rentownością jak i równiez oszczędnościami. Nalezy tylko porównać koszty. Brak dostosowania JSW do warunków rynkowych może spowodować przy najbliższym okresie straty rzędu nawet 25 mld zł! Na innej szali połóżmy koszty pomocy dla istniejących i oryginalnych źródeł OZE – po 2015 r. będzie czterech, 2 mld zł, za pięć czasów wzrosną do 6, dwóch mld zł. Różnica jest też takowa, że prosumenci nie będą strajkować.

Wejdz na fanpage pisarza i ujrzyj jego inne publikacje