Tylko dwie osoby pracują na konkretnego emeryta, będzie gorzej. Pracy mogłyby uratować system emerytalny

Tylko dwie osoby pracują na konkretnego emeryta, będzie gorzej. Pracy mogłyby uratować system emerytalny
Category: gospodarka
Author:
27 lipca, 2020

Na terytorium polski jest już prawie 8 milionów osób w stuleciu poprodukcyjnym a mianowicie podał GUS. Przesunięcie wieku emerytalnego czyni, że już dwie osoby pracujące muszą utrzymać wraz z swoich podatków i składek jednego emeryta. To mało. A za 12 czasów dojdą dwa kolejne miliony do utrzymania.

Rządzący na prawie całym świecie trzymają się kurczowo „zdobyczy socjalnej” systemu emerytalnego. System spinał się finansowo, póki rodziło się więcej ludzi niż umierało i póki jednostki żyli krótko. Teraz po większości krajów, w których system działa, sytuacja się diametralnie zmieniła. Mamy regres demograficzny. Państwowe systemy emerytalne trzeszczą przy szwach.

W naszym kraju w ubiegłym roku w przekór światowym trendom wycofano się sposród decyzji poprzedniego rządu o podniesieniu stuleciu emerytalnego. Dziewczyn zatem ciagle mogą przejść na emeryturę w stulecia 60 latek, a mężczyźni – po wieku 65 lat. Rząd PiS uznał, że trzeba oddać prawa nabyte.

Na razie koniunktura przy gospodarce jest dobra, wpływy podatkowe rosną i caloksztalt się razem ze sobą klei, budżet nie jest nadwyrężony wypłatą większych kwot w emerytury. Rząd nawet manipuluje waloryzacją tak, żeby wydać więcej na emerytury, szczególnie w przypadku osób z najniższymi świadczeniami.

Zobacz też: 7 proc. z ekipy 60+ jest aktywnych zawodowo. „Dywersyfikacja oszczędzania na emeryturę potrzebna”

Opublikowane przy październiku recenzje GUS nie dają aczkolwiek najmniejszych szans, by taki stan się utrzymał. Pracujący będą musieli ostro zakasać rękawy, żeby zarobić dzieki rosnącą armię emerytów.

2-ie osoby utrzymują każdego emeryta

Na koniec 2017 roku osób w stuleciu poprodukcyjnym, czyli kobiet na 60. r. życia jak i równiez mężczyzn wedlug 65. roku życia, było w Polsce siedmiu, 995 mln, czyli sluzace do października najwidoczniej przekroczyliśmy już liczbę ośmiu milionów.

Inne dane GUS pokazują, że jednocześnie pracą zarobkową zajmuje się szesnascie, 57 mln osób. To ci, którzy tworzą dochód narodowy, zas z pierwotnego pracy biorą się przyczynki i składki w ZUS i KRUS. Innymi słowy te szesnascie, 57 milionów osób ma obowiazek nie dość, że utrzymać samych wlasnej osoby i swe dzieci, to jeszcze a mianowicie z powodu kształtu systemu emerytalnego – utrzymuje emerytów.

I sytuacja zupelnie nie będzie szła ku lepszemu. GUS prognozuje, że po 2020 r. liczba osób uprawnionych sluzace do emerytury wzrośnie aż o 622 tysiące – sluzace do 8, 6 mln. Dziesięć lat później, czyli po 2030 roku, w stuleciu poprodukcyjnym będzie już dziewiec, 8 mln osób, to znaczy o jednej, 1 mln więcej niż w 2020. Największy wzrost emerytów prognozowany jest na lata 40-te – w połowie stulecia będzie około 12, czterech mln emerytów.

Tymczasem na rok rodzi się około 400 tysięcy dzieci. Jak widać, dzieci nadchodzi mniej niż nowych emerytów. Musiałoby się ich rodzić dwa razy więcej, żeby obciążenie systemu przy przyszłości nie wzrosło. I to po niedalekiej przyszłości.

W 2020 roku dzieki rynek roboty powinno wchodzić około 360 tys. osób – tyle rodziło się średnio przy latach 2001-2002. Powtórzmy: na temat 622 tysiące przybędzie osób w stulecia poprodukcyjnym. Pozostalymi słowy w branzy pracy ubywać będzie około 260 tysięcy pracowników rocznie. Pod warunkiem, że dziury nie zalepi imigracja, to 12, 6 mln emerytów już za dwa lata będzie musiało utrzymywać mniej niż 16 mln pracowników.

W 2030 r. osób doroslych będzie 9, 8 mln, a pracowników 14, 5 mln. Po 2050 roku liczba emerytów przekroczy według naszych szacunków liczbę pracujących!

500+ to za mało. Trzeba zatrudnić roboty?

Gdyz Program 500+ nie pomógł i nie rodzi się dużo więcej ludzi, to co pomoże? Albo przemiana systemu, dzieki np. nowozelandzki, gdzie państwo gwarantuje jedynie minimum emerytalne dla wszelkich, którzy dożyją do określonego wieku lub grzebanie po parametrach obecnego systemu.

Możemy się spodziewać zmian stulecia emerytalnego, zwiększania składek i obniżania wypłat, zachęcania do dłuższej roboty. Być może też tegoz, co ostatnio robiła Angela Merkel, innymi slowy sprowadzania imigrantów z krajów, gdzie dzietność jest na wysokim poziomie.

Jeśli nie na imigrantów, zwolennicy systemu mogą liczyć chyba tylko na to, że pracownicy w jeszcze wiekszym stopniu zakaszą rękawy. W czasach 2010-2017 produktywność pracowników na terytorium polski wzrosła na temat 18, czterech proc. a mianowicie najszybciej na starym kontynencie po Rumunii i Bułgarii. Ale to wciąż zbyt mało zważywszy na kierunki demograficzne. Jesliby zamiast dwóch, jedna osoba miała pracować na ucznia, produktywność musiałaby wzrosnąć o 100 proc., żeby biezace warunki życia się nie pogorszyły.

Wylacznie zakrojona na szeroką skalę robotyzacja może w takiej sytuacji uratować system. W innym wypadku jeden pracownik nie da rady utrzymać siebie, konkretnego emeryta i jeszcze wlasnych dzieci. Jest jeszcze oczywiście nadzieja, że coś się w ludziach zmieni i będzie nasza firme się rodzić dużo więcej.

Posiadasz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij naszej firmie przez dziejesie. wp. pl