Rosja: Piloci i nawigatorzy: błędy popełniła tak załoga, jak i wieża

Rosja: Piloci i nawigatorzy: błędy popełniła tak załoga, jak i wieża
Category: inne
27 lipca, 2020

Piloci i nawigatorzy w Rosji, którzy zapoznali się ze stenogramem rozmów przy kokpicie naszego Tu-154M, mówią zgodnie, że błędy popełniła zarówno załoga prezydenckiego samolotu, jak i obsługa wieży dzieki lotnisku przy Smoleńsku.

Ich poglady zebrało w środę radio Echo Moskwy.

Zdaniem Nikołaja z Moskwy, kapitana samolotu Tu-154M, „kontroler zbyt późno wydał komendę odejścia na drugi krąg”. „Wydał ją dopiero wówczas, gdy maszyna praktycznie była już w ziemi” – podkreślił.

„Błąd popełniła też załoga samolotu, od razu nie podejmując wyborów o odejściu na dalszy krąg. Błędem załogi było także to, że nie zaakceptowac przestudiowała podejścia na lotnisko; że nie zaakceptowac zapoznała się z profilem terenu, który się w tym miejscu obniża. Oprócz tego nawigator posługiwał się wysokościomierzem radiowym, natomiast nie barycznym. W efekcie znaleźli się poniżej glisady, tj. właściwej ścieżki zniżania. O ile się przygotowywali do lotu, to zapewne wzięliby poprawkę na ukształtowanie terenu” a mianowicie oświadczył pilot.

Według Nikołaja, „zachętą do lądowania gwoli załogi Tu-154M mogło być to, że ktoś poprzednio nią wylądował (polski Jak-42)”. „To mogło ich sprowokować. Ktoś wylądował, to z jakiego powodu my nie mielibyśmy tego zrobić” a mianowicie powiedział.

Zdaniem pilota, „nie wolno było podchodzić naszym samolotem dzieki lotnisko wojskowe, na którym nie ma programu lamp górnej intensywności”. „Lądowanie w postanowieniach dziennych obok takim oświetleniu, jakie jest tam, obok widzialności dwie stówy metrów, to samobójstwo” – wskazał.

„Błąd kontrolera polegał również na tym, że nie zaakceptowac wymusił odejścia na inny krąg. Widać było, że ludzie się zabiją. Zbyt długo milczał” – powiedział Nikołaj.

Po ocenie Aleksandra, nawigatora samolotów wojskowych, załoga polskiego Tu-154M zachowywała się nieprofesjonalnie. „Nawigator stale podawał wysokość, aczkolwiek w czasie zniżania ani razu nie skonfrontował jej wraz z odległością od momentu lotniska. Nawigator miał nalatane na tym wariancie samolotu zaledwie 30 godzin. Mam poważne wątpliwości, badz posiadał uprawnienia do lądowania przy minimum pogodowym owego lotniska” a mianowicie oświadczył.

Ruski nawigator zauważył, że „częstą przyczyną katastrof lotniczych to, że załoga nie ufa przyrządom, lecz zdaje się w swoje odczucia”. „Zniżali się tak szybko, że chociazby kontroler nie nadążał wraz z wydawaniem komend” – oznajmił. „Kontroler musi był bardziej stanowczo zażądać, by załoga odeszła w drugi krąg” – dodał.

Z kolei Aleksandr z Moskwy, nawigator Tu-154M, zwrócił uwagę, że lotnisko w Smoleńsku nie jest zharmonizowane do odbierania samolotów w takich warunkach, jakie panowały 10 kwietnia.

„Podejście do lądowania odbywa się w tym miejscu z pomocą dwóch radiolatarni. Nie mieli prawa schodzić poniżej 100 metrów. Glisady jako takowej tam nie ma. Na wysokości 100 metrów trzeba wyrównać samolot jak i równiez przelecieć horyzontalnie do punktu 1 km od progu pasa. Dopiero po minięciu znajdującej się w tym odcinku radiolatarni można zniżać się dalej. Nie zaakceptowac widząc gleby na wysokości 100 metrów, nie mieli prawa kontynuowania zniżania” a mianowicie powiedział.

Według nawigatora, kontrolerzy mogli być niedoświadczeni. „To kontrolerzy wojskowi. Zabrakło dywanom bezczelności, by wydać komendę natychmiastowego odejścia na inny krąg. Musza byli zrobić to, kiedy samolot był na 100 metrach” a mianowicie podkreślił.

Także w doswiadczen Aleksandra, „nawigator powinien był podawać cos wiecej niz wysokość, jednak również odległość od lotniska”. „Nawigator był niedoświadczony. Tuz przy nalocie trzydziestu godzin nie zaakceptowac miał prawa wchodzić do takiego samolotu” – powiedział.

Jako wylaczny załogę Tupolewa w obronę wziął Andriej, były pilot z Petersburga. „Błąd popełniła załoga. Chciałbym jednak wziąć ją w obronę, gdyż znajdowała się pod presją. Nie miała jasności, badz ma lądować, czy nie zaakceptowac. Za plecami dowódca Sił Powietrznych. Plus (Lech) Kaczyński, który nie zaakceptowac podjął decyzji” – argumentował.

Również wedlug tego pilota, „kontroler powinien był wyraźniej zażądać przerwania zniżania”. „Przy wyposażeniu, które to jest na tamtym lotnisku, przy widzialności pionowej poniżej 50 metrów, nie da się wylądować” – podkreślił.

Jerzy Malczyk (PAP)

mal/ ap/ jra/

We use cookies to provide you with the best possible experience. By continuing, we will assume that you agree to our cookie policy