Małopolskie: 10. rocznica najtragiczniejszego wypadku w Tatrach

Małopolskie: 10. rocznica najtragiczniejszego wypadku w Tatrach
Category: inne
Author:
27 lipca, 2020

# Dochodzą informacje o uroczystościach w Tychach #

28. 01. Zakopane/Tychy (PAP) – Dokładnie dziesieciu lat temu potężna lawina śnieżna, która zeszła ze zbocza Rysów w Tatrach, porwała grupę licealistów sposród Tych. Lawina przysypała dziewięciu uczestników wycieczki, tylko jedna osoba przeżyła. W poniedziałek w Tychach wspominano ofiary tej katastrofy.

„Lawina z chwili 10 czasów to najtragiczniejsze zdarzenie po historii tatrzańskiej turystyki” a mianowicie ocenił naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (TOPR) Jan Krzysztof. „Największym problemem dla ludzi była bezradność. Ogrom i okoliczności naszej tragedii uniemożliwiały podjęcie jakichkolwiek działań” – wspominał.

Lawina, która zeszła 28 stycznia 2003 roku kalendarzowego, porwała pod Rysami wycieczkę z Uczniowskiego Klubu Sportowego „Pion”, działającego przy Jak i równiez LO przy Tychach. Trzynaścioro osób, w tym dwoje dorosłych opiekunów, wbrew obowiązującego wówczas umiarkowanego a mianowicie II kategorii zagrożenia lawinowego, podjęło zagrozenie wejścia dzieki największy w naszym kraju szczyt liczący 2503 m n. p. m.

Przy poniedziałek uczniowie i nauczyciele tyskiego liceum im. Leona Kruczkowskiego wzięli udział po uroczystościach upamiętniających tragedię z chwili 10 czasów. Po mszy św. w kościele pod spodem wezwaniem Świętej Rodziny zanim szkolną tablicą pamiątkową złożono kwiaty. Pamięć zmarłych uczczono minutą ciszy.

W Oswiatowej Galerii Malowidla i Oprawy otwarto poświęconą katastrofie pod spodem Rysami wystawę fotografii, zas w świetlicy odbył się koncert przy wykonaniu uczniów i absolwentów. Jego system wypełniły m. in. wiersze uczniów, pisane spontanicznie wedlug tragedii.

„Pojawiły się maleńkie karteczki wraz z wierszami pisanymi przez młodzież – uczniów naszej szkoły – jak i równiez listy sercem pisane poprzez obcych zupełnie ludzi, którzy czuli tenze sam ból” – napisali na stronie internetowej szkoły tyscy nauczyciele, wspominając 28 stycznia 2003 roku.

„Gorączkowe dzwonienie, pytania, badz ktoś wie, co naprawdę wydarzyło się pod Rysami. Bezsilność oczekiwania na nastepne komunikaty wreczane w mediach. I ponizsza najgorsza, podana wieczorem dane, że zawile warunki atmosferyczne uniemożliwiają dalsze poszukiwania. Zas później miesiące oczekiwania, znicze palące się przed budynkiem szkoły” – wspominali tyscy pedagodzy.

„Wydaje się, że jeszcze tak niedawno byli wśród naszej firmy, uśmiechali się, zarażali wciąż nowymi, często szalonymi pomysłami. Kochali świat i pragneli czerpać z niego pełnymi garściami. Indywidualiści, pełni pasji i planów dzieki przyszłość. Odeszli tak niespodziewanie, zabrani za posrednictwem żywioł, którego nie potrzebowali się lękać” – odczytujemy we wspomnieniu.

Lawina została najprawdopodobniej wyzwolona przez samych turystów ponizej wierzchołkiem Rysów. Zwały śniegu porwały dziewięciu uczestników wycieczki. Masy spadającego śniegu były tak ogromne, że czoło lawiny załamało lód w Czarnym Stawie i pogrzebało w nim większość ofiar.

Po dniu katastrofy ratownicy TOPR zdołali odkopać spod lawiny zaledwie troje turystów: martwego 21-latka a takze dwoje rannych licealistów a mianowicie dziewczynę i chłopaka, który, nie odzyskawszy przytomności, zmarł w placówce medycznej. Nie udało się wówczas odnaleźć sześciu pozostałych pod śniegiem osób: 37-letniego opiekuna grupy i pięciorga licealistów w stulecia 17-18 latek.

Dopiero trzynascie maja, podczas gdy odtajały nawadniania w Czarnym Stawie, odnaleziono tam zwłoki 17-latka, zas 5 czerwca z h2o wyłowiono ciało następnego licealisty. 7 czerwca płetwonurkowie odnaleźli w stawie zwłoki dziewczyny i chłopaka. Dzień później wyłowiono sposród wody zwłoki opiekuna ekipy.

W kwietniu 2006 r. Sąd Okręgowy w Katowicach skazał pozostalego opiekuna wycieczki tyskich licealistów, nauczyciela geografii Mirosława Sz., na dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery lata. W trakcie procesu Sz. przyznał się do popełnienia podczas strukturze wyprawy błędów, których konsekwencją była śmierć ośmiorga jej uczestników. Po uzasadnieniu osadu skład sędziowski podkreślił, że Mirosław Sz. jako szef wycieczki dopuścił się duzej liczby zaniedbań i w ów sposób nieumyślnie sprowadził niebezpieczeństwo zagrożenia zdrowia i życia jej uczestników.

Ratownicy górscy przypominają, że wychodząc przy góry podczas zagrożenia lawinowego, należy być odpowiednio przygotowanym: poza zimowym doświadczeniem w turystyce górskiej, należy mieć ze sobą odpowiedni ekwipunek – detektor lawinowy, sondę i łopatkę. Ratownicy górscy podkreślają, że przy ratowaniu ofiar lawin czas dzierzy najistotniejsze znaczenie. Ich zdaniem, największe szanse na przeżycie mają odkopani w ciągu 15 minut od chwili zasypania przez lawinę, później szanse te bardzo szybko maleją jak i równiez już wedlug 35 minutach są znikome. (PAP)

szb/ mab/ hes/ jbr/