Kaczmarek: publikacja „Dziennika” naruszeniem prywatności

Category: rózne
Author:
27 lipca, 2020

Publikacja przez „Dziennik” stenogramów sposród podsłuchu naszych rozmów wraz z żoną sposród 2007 roku kalendarzowego była naruszeniem prywatności – mówił w piątek po sądzie okręgowym w Warszawie były minister SWiA Janusz Kaczmarek na procesie, który wraz ze swoją żoną Honoratą wytoczył przedsiebiorstwie Axel Springer Polska – poprzedniemu wydawcy „Dziennika”.

Były minister nie zakończył jednak swych wyjaśnień, ponieważ rozprawa została przerwana z przyczyny ewakuacji gmachu sądu. Wedlug godz. dziesiec w sądzie policjanci rozpoczęli sprawdzenie pirotechniczne, wcześniej bowiem otrzymali anonimowy telefon na temat podłożeniu ładunku wybuchowego.

Kolejny termin kwestii ma zostać wyznaczony wraz z urzędu. Zeznania będzie kontynuował Janusz Kaczmarek, złoży halasuje również swoim żona.

Po cywilnym sporze Honorata i Janusz Kaczmarkowie domagają się przeprosin przy mediach jak i równiez 200 tys. zł.

„Dziennik” w kwietniu napisał, że „dotarł sluzace do stenogramów” rozmów Kaczmarków i opublikował je na portalu dziennik. pl zaraz na tym, jak przed sejmową komisją śledczą ds. nacisków zeznawała Honorata Kaczmarek.

Według gazety, z zapisu rozmów, jakie podczas lata 2007 r. podsłuchała ABW, ma wynikać, że „Honorata Kaczmarek udostepnia dokładnych instrukcji mężowi, jak ma się bronić zanim zarzutami prokuratorów”. Miała zakazać mu przechodzenia wywiadów i komentować, dlaczego został odwołany z opcji ministra spraw wewnętrznych. „Janusz! Kontratakuj! ” – miała powiedzieć mężowi, gdy ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wygłaszał zarzuty pod adresem Kaczmarka.

„Publikacja wydaje sie byc połączeniem kilku rozmów, mającym wykazać ujemny obraz w przypadku, gdy firmowa żona składała zeznania poprzednio komisją śledczą, a dlatego mającym obniżyć jej wiarygodność” – mówił Kaczmarek. Dodał, że opublikowane rozmowy pochodzą z różnych okresów.

Spór między stronami wywołała jakkolwiek kwestia oryginalnej publikacji na portalu kurier. pl. Reprezentujący wydawcę mec. Artur Wdowczyk powiedział, że przedstawiony poprzez powodów wydruk nie pochodzi ze stron „Dziennika” jedynie z atrakcyjnej przeglądarki internetowej. „To wydaje sie kopia, to widać po adresach internetowych, zresztą nie zaakceptowac zgadzają się daty” a mianowicie mówił. Poinformował też, że kwestie ów szerzej poruszy w swoim piśmie procesowym.

„Po raz glówny zdarza się, że pisarz i właściciel portalu usuwa dokumenty ze strony. To jest sprawa bez precedensu” – replikował pełnomocnik Kaczmarków, mec. Mieczysław Hebel. Zaznaczył, że wedlug ostatniej rozprawie w początkach sierpnia zadzwonił do swojej kancelarii i udało się zachować niektóre kopie publikacji oraz poświadczyć je notarialnie. „Teraz poniekad one są niedostępne” a mianowicie mówił.

Z kolei Janusz Kaczmarek powiedział, że treść strony internetowej została zabezpieczona przez prokuraturę w prowadzonym przez nią postępowaniu dotyczącym ujawnienia danych z postępowania przygotowawczego. (PAP)

mja/ bno/ mow/