Branża budowlano-remontowa nie poradziła sobie sposród bogactwem zamówień

Branża budowlano-remontowa nie poradziła sobie sposród bogactwem zamówień
Category: gospodarka
Author:
27 lipca, 2020

Budowlanka kłopoty przeżywa nie na raz pierwszy. Tym razem nie wynikają ów lampy jednak sposród braku popytu, ale z nadmiaru zamówień. W tego rodzaju warunkach WIG Budownictwo zanurkował mocniej niż w czasie poprzedniego kryzysu.

Firmy budowlane i deweloperskie mocno cierpią w czasie każdego kryzysu lub choćby spowolnienia w gospodarce. Tak działo się przy latach 2000-2003, choć wówczas załamanie rozpoczęło się po gospodarce wirtualnej, a mozliwa dostała rykoszetem. Największym ciosem był krach na rynku nieruchomości i kredytów hipotecznych, skutkujący najpoważniejszym przy historii kryzysem finansowym jak i równiez recesją w globalnej gospodarce.

Obecne kłopoty naszej branży budowlanej stanowią ewenement, jeśli wziąć ponizej uwagę, że pojawiły się w okresie, kiedy tempo wzrostu gospodarki przekraczało 4 proc., a przy inwestycjach infrastrukturalnych panował boom nie spotykany od wielu lat. Okazja na swoim kontynuację wydaje sie byc niewielka, jak tym marniej wróży formy tego sektora budownictwa. Trwająca od kilkunastu lat tendencja zaostrzania kryteriów udzielania kredytów hipotecznych powstrzymuje z kolei zainteresowanie na mieszkania, co niekorzystnie odbija się i w spółkach budowlanych i na firmach deweloperskich. Widoczne już poważne spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego wywoluje, że ów niezbyt już optymistyczny wizerunek staje się jeszcze bardziej niepokojący.

Najlepszą ilustracją tego, jak szykowało się w branży budowlanej, są zmiany kursów akcji spółek oraz branżowego indeksu WIG Budownictwo. Po trwającej prawie rok stagnacji, od jesieni 2010 roku kalendarzowego wszedł mezczyzna w trend spadkowy, który trwa sluzace do dziś. Po pierwszej fazie, do lata 2011 r., tendencja ponizsza przebiegała łagodnie. Pierwsze efektywne tąpnięcie miało miejsce przy drugiej połowie 2011 roku. Po krótkim odreagowaniu po dwóch pierwszych miesiącach 2012 roku. Od czasu lutego budowlany indeks stracił 51 proc. Cała dwuletnia fala spadków zmniejszyła swoim wartość o 75 proc. Po załamaniu w latach 2007-2008 zniżka sięgnęła 71 proc. To porównanie wskazuje skalę biezacego kryzysu po branży.

Ilustruje go również fakt, że dotknął on niemal wszelkie największe firmy budowlane. Część z nich nie była w stanie uniknąć upadłości, wszystkie mają potężne kłopoty z płynnością finansową, a straty niektórych przyprawiają o zawrót głowy. W przypadku PBG ubytek w danym drugim kwartale 2012 r.. wyniosła wiecej niz 1, szesc mld zł., Polimex stracił niemal 380 mln zł.

Najbardziej charakterystyczną cechą obecnego kryzysu przy branży to, że miał on obszar w okresie największego natężenia zamówień, szczególnie przy budownictwie inżynieryjnym i infrastrukturalnym. Od maja 2010 roku rosła dynamika produkcji budowlano-montażowej. Tendencja ów utrzymywała się nieustannie za posrednictwem dwa czasy. Jej spadek zanotowano po raz pierwszy dopiero po czerwcu 2012 roku. W całym 2011 roku, zas więc w trakcie, gdy kłopoty budowlanki zaczęły być szybciej widoczne, szczególnie przez pryzmat spadających silnie kursów dzialaniu spółek i indeksu WIG Budownictwo, wartość produkcji budowlano-montażowej wyniosła niemal 194 mld zł. Była o trzynascie proc. wyższa niż przy poprzednim roku i podwójnie wyższa niż w czasach poprzedniego boomu gospodarczego 2005-2006.

Z bardzo podobną sytuacją mamy stycznosc w branży deweloperskiej. Kłopoty spółek nie są jeszcze tak spektakularnie widoczne, podobnie do budowlanki, jednak zaczynają się już ujawniać w pogarszających się rezultatach finansowych. Rosną także trudności z płynnością finansową.

Jakim sposobem zwykle, zbliżające się kłopoty najlepiej widać w notowaniach giełdowych. WIG Deweloperzy niemalze idealnie powielał w ostatnich latach obroty swego budowlanego kolegi. Zakres spadku wydaje sie byc nieco mniejsza. Od listopada 2009 roku stracił mezczyzna 65 proc. W latach 2007-2008 tąpnięcie sięgało aż 85 proc. Ostatnia, trwająca od lutego, fala spadków sięgająca prawie 33 proc. wskazuje, że to wciaz nie skraj. Tym bardziej, że w odróżnieniu od budowlanki, firmy nie cierpią z przyczyny nadmiaru zamówień, lecz topniejącego popytu.

Sytuacja może więc wkrótce znacznie się pogorszyć. Obserwowany przy 2011 roku systematyczny wzrost liczby mieszkań oddawanych sluzace do użytku w połączeniu z sygnałami świadczącymi o słabnącym popycie wraz z strony klientów może świadczyć, że wzrosła liczba niesprzedanych przez deweloperów lokali. Zmniejszenie liczby mieszkań oddawanych sluzace do użytku, obserwowany od początku 2012 roku kalendarzowego może oznaczać, że programisci powoli zaczynają mówić _ pas _, być może wskutek rosnących trudności ze znalezieniem źródeł oplacania.

Sytuacja przy obu branżach jest do tego stopnia odmienna, że w przypadku deweloperów spadek cyfry budowanych mieszkań oznacza pogorszenie sytuacji po najbliższym okresie, spadek cen i uzyskiwanych marż, jednak dłuższym wróży poprawę. Razem ze zmniejszaniem się _ zapasów _ niesprzedanych lokali, przy po miarę stałym popycie, powinien w końcu dojść sluzace do odwrócenia niepozadanych tendencji. W budownictwie inżynieryjnym podobnego światełka w tunelu trudno się dopatrzeć. Wygasanie wielu inwestycji infrastrukturalnych i spowolnienie ekonomiczne, które przypuszczalnie potrwa jeszcze kilka kwartałów nie rokuje szybkiej naprawy sytuacji.